EFS dla słuchaczy – Grenada

Powrót doProgramy europejskiestrony wyżej

GRENADA, 24.11.2014 - 12.12.2014 (3 TYGODNIE)

UCZESTNICY

Łukasz Sobera - technik elektryk
Adam Ratajczyk - technik elektryk
Artur Ratajczyk - technik elektryk
Wojciech Pawłowski - technik elektryk
Samuel Pawlas - technik elektryk
Robert Muzyka - technik elektryk
Artur Kruczek - technik elektryk
Przemysław Kielka - technik elektryk
Sebastian Golus - technik elektryk
Roman Adamczyk - technik elektryk


MIEJSCE PRAKTYKI

I zmiana - Artur Kruczek

Nasze praktyki odbywały się w firmie Wuaika GPI. Jest to firma zajmująca się między innymi projektowaniem i wykonywaniem instalacji elektrycznych w różnych obiektach. My wykonywaliśmy na podstawie projektu instalację elektryczną w starej remontowanej kamienicy w zabytkowej dzielnicy Grenady - Albaicin. Naszym opiekunem był Hiszpan ? Antonio, elektryk. Każdego dnia rano rozdzielał prace oraz później je nadzorował. Trudno było się z nim dogadać, bo bardzo słabo znał angielski, a my słabo hiszpański. W trudniejszych sytuacjach pomagał student z Polski, który był tam na praktykach i spędzał z nami na budowie sporo czasu.

Praktyki zawodowe rozpoczęliśmy od zapoznania się z miejscem pracy. Był to dom przeznaczony na adaptację nowej siedziby firmy Europroyectos LdV.

Pierwszego dnia, w poniedziałek przedstawiono nam naszej warunki panujące na budowie, był obecny kierownik budowy, projektant. Przeszkolono nas wówczas pod względem zasad bezpieczeństwa pracy, podzielono grupę na dwie ekipy, przydzielono sprzęt ochrony osobistej (okulary, rękawice).

Praca w każdy dzień wyglądała w podobny sposób. Antonio przekazywał grupie informacje o zakresie prac do wykonania w danym dniu. To był bardzo ważny moment, poprawne zrozumienie instrukcji było niezbędne do poprawnej pracy. Nie zawsze wszystko było takie proste, czasami porozumiewaliśmy się za pomocą translatora, który to miałem zainstalowany na tablecie. Często pomagał nam wspomniany już student.

Pierwszą rzeczą jaką wykonywaliśmy, to było wykuwanie ręczne w cegle, betonie tras pod rurki typu peszel, pod puszki łączeniowe. Wykuwanie maszynowe nie było możliwe ze względu na bardzo zabytkowy stan budynku i co za tym idzie ograniczeniami nałożonymi przez konserwatora budynków. Po wykonaniu tras osadzaliśmy puszki oraz rurki typu peszel. Po osadzeniu puszek gipsem, wykonywaliśmy okablowanie pod oświetlenie przewodami YDYżo 3x1,5mm2; 4x1,5mm2; 5x1,5mm2, pod gniazdka 230V przewodami YDYżo 3x2,5mm2, pod gniazda siłowe 400V przewodami YDYżo 5x2,5mm2, 5x4,00mm2, 5x6mm2, oraz przewody niskonapięciowe do telefonu jak i sieciowe do Internetu, alarmu i TV naziemnej. Po rozciągnięciu wszystkich przewodów w rurkach zaczęliśmy łączenie w puszkach oraz w rozdzielnicach piętrowych. Rozdzielnice prefabrykowaliśmy sami na podstawie dostarczonych materiałów oraz schematów.

Podczas praktyk zapoznaliśmy się z normami i zasadami wykonywania instalacji w Hiszpanii oraz w Europie jakie obowiązują. Pracowaliśmy od poniedziałku do piątku około 7-8 godzin dziennie z krótką przerwą na kawę. Zlecający praktyki był zadowolony z przeprowadzonych prac, z szybkości jak i staranności wykonania.

Pracę udokumentowano aparatem fotograficznym.

II zmiana - Artur Ratajczyk

Podobnie jak pierwsza grupa pracowaliśmy od poniedziałku do piątku po 8h dziennie z przerwą na posiłek regeneracyjny.

Dzień pierwszy poświęcony był sprawom organizacyjnym takim jak: zapoznanie się harmonogramem stażu, stanowiskami pracy, regulaminem wewnętrznym, szkolenie BHP, szkolenie z zakresu norm obowiązujących w Hiszpanii. Pokazano nam również obiekt, na którym mieliśmy pracować.

Kolejne dni miały już charakter wykonawczy, uczono nas jak posługiwać się dokumentacją techniczną, przygotować, konserwować narzędzia i urządzenia elektryczne do pracy, trasować trasy kablowe, montażu instalacji (głównie podtynkowej), montażu osprzętu elektrycznego, pomiarów instalacji elektrycznej, naprawy i usuwania usterek w instalacjach elektrycznych.

Praktykę oceniamy jako bardzo udaną. Dzięki niej nabyliśmy praktycznych umiejętności w montażu instalacji elektrycznych, które z pewnością przydadzą się w dalszym rozwoju zawodowym. Mogliśmy porównać technologie wykonania instalacji elektrycznych między Polską a Hiszpanią. Dzięki stażom w Hiszpanii nie tylko nabyliśmy wiedzę i umiejętności z dziedziny elektrycznej, ale były to również niezapomniane przeżycia.


SPRAWOZDANIA

Podróż do Hiszpanii - Sebastian Golus

Naszą niesamowitą i pełną przygód praktykę rozpoczęliśmy 23 listopada 2014r. pod budynkiem szkoły 'Szansa' w Bytomiu. Zbiórka była o godzinie 3.00, a 10 min później, razem z naszym opiekunem Grzegorzem Postrzechem byliśmy już w busie w drodze do Krakowa. Nikt nie okazywał smutku, jednak nie jednemu z nas zakręciła się łezka w oku. Droga na lotnisko Balice przebiegła bardzo szybko, po godzinie byliśmy na miejscu. Na lotnisku odbyliśmy odprawę oraz kontrolę bezpieczeństwa, niektórzy musieli się sporo napocić, żeby ją przejść:-) Wszystko odbyło się jednak zgodnie z planem i około godziny 6.10 zaproszono nas do bramek wyjściowych w celu wejścia na pokład samolotu. Podróż była wygodna bardzo wygodna. Dla niektórych to pierwszy lot samolotem. We Frankfurcie byliśmy około godziny 7.55. Całe lotnisko zrobiło na nas wielkie wrażenie pod względem wielkości i ilości lądujących oraz startujących samolotów w krótkiej chwili czasu. Na następny samolot do Malagi czekaliśmy półtorej godziny. O godzinie 9.25 wsiadaliśmy na pokład kolejnego samolotu. W Maladze byliśmy około godziny 12.30. Samolot miał małe spóźnienie spowodowane podczas podroży turbulencjami w powietrzu. Nie ukrywamy że owe turbulencje były dla nas nie lada atrakcją. Przy odbieraniu bagażu rejestracyjnego każdy z nas czekał z niepewnością na swoja walizkę .Gdy wszyscy dostali swój bagaż ruszyliśmy na poszukiwanie naszych hiszpańskich opiekunów. Na dworcu czekali już na nas Miguel i Roberto. Wszyscy zabraliśmy się dwoma minibusami. Z lotniska z Malagi do Grenady dotarliśmy po półtorej godzinnej podróży szybkimi autostradami, które przebiegały przez bardzo malownicze krajobrazy Andaluzji.

Po przybyciu do Granady od razu zaproszono nas do domu w którym będziemy mieszkać. Potem szybka obiadokolacja. Hola Granada!

Wycieczka do Kordoby - Łukasz Sobera

W sobotę, dwudziestego siódmego grudnia odbyła się nasza pierwsza podróż krajoznawcza, której celem była Kordoba.

Mimo złej pogody, odwiedziliśmy obowiązkowy punkt dla zwiedzających Kordobę, czyli Mezquita, jest to Meczet ukończony w X wieku na fundamentach świątyni rzymskiej i na murach istniejącej wówczas bazyliki Wizygotów, przerobiony w XIV wieku, po zdobyciu miasta przez chrześcijan, na katedrę chrześcijańską. Jest to wyjątkowe miejsce, które dzięki swojej historii może zaprosić do uczestniczenia w rzymskokatolickiej mszy świętej w otoczeniu kolumn i łuków meczetu muzułmańskiego. Aktualnie La Mezquita to Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, służąca za katedrę rzymskokatolickiej diecezji Kordoba. Wejście do meczetu - katedry prowadzi przez Patio de los Naranjos, gdzie historycznie dokonywano rytualnych ablucji przed wejściem do meczetu. Wnętrze La Mezquita o wysokości ponad 11 metrów podtrzymywane jest przez prawie niewyobrażalną liczbę 865 kolumn połączonych podwójnymi łukami, ozdobionymi malowidłami w biało ? czerwonej tonacji. Całość tworzy wrażenie labiryntu.

Następnie udaliśmy się na obiad w siedzibie firmy, która sprawowała opiekę nad realizacją unijnego programu wymiany studenckiej. Serwowane były tradycyjne dania hiszpańskie. Najbardziej godna polecenia była Pallea.

Po obiedzie nadszedł czas wolny. W  jego trakcie integrowaliśmy się z grupą podczas zwiedzania zabytków cywilizacji romańskiej. Głównym celem owej podróży był Puente Romano - 16 łukowy most nad Gwadalkiwirem, zbudowany za czasów Augusta, wielokrotnie przebudowywany.

Powrót zaplanowany był na godzinę 18.00. Zmęczeni ale zadowoleni wróciliśmy do Grenady.

Wycieczka do Sewilli - Samuel Pawlas

W sobotę 6 grudnia czyli w polskie mikołajki, z grupą elektryków którzy wyjechali do Hiszpanii na staż, dzięki programowi EFS POKL opuściliśmy miejsce naszego zakwaterowania w Granadzie, aby udać się na wycieczkę do stolicy Andaluzji, czyli do słynnej Sewilli. I jak to po wycieczkach krajoznawczych bywa, okazało się, że nie jest ona słynna tylko z powodu klubów piłkarskich jak FC Sewilla i Betis.

Postaram się pokrótce opisać czas jaki mieliśmy podczas naszej wyprawy, a więc wróćmy do początku.

O godzinie 7:00 byliśmy umówieni w naszym miejscu spotkań czyli Puerta Elvira, gdzie czekali na nas znani już przez nas (z podróży do Kordoby) kierowcy Roberto i Miguel.

Musieliśmy wyjechać tak wcześnie gdyż podróż trwała ok. 3h, godziny które niektórzy chcieli poświęcić na spanie, ale na daremne gdyż hiszpański temperament kierowców powodował chętne (głośne) śpiewanie do muzyki. Kierowcy to fajni ludzie, z poczuciem humoru, a co najważniejsze dowieźli nas bezpiecznie.

Zwiedzanie Sewilli rozpoczęliśmy od Plaza de Espana, który został zbudowany w 1929r. jako budowla pokoju na wykazanie przyjęcia kolonistów hiszpańskich. Budynek jest wybudowany na wzór rozłożonych ramion by symbolizować otwartość. Cztery mosty znajdujące się na placu symbolizują dawne królestwa (Castilla, Leon, Navarra, Aragon) które od tej pory działają dla wspólnego dobra. Oprócz tego wzdłuż ściany budynku wykafelkowane jest 51 regionów Hiszpanii. Przed placem znajduje się ogród, który król kazał zasadzić dla swojej córki Marii Luisy, jednak ona zadeklarowała, że po śmierci odda go dla miasta.

Po zrobieniu kilku zdjęć, i zakupieniu pamiątek udaliśmy się do katedry w Sewilli, która jest trzecią co do wielkości na świecie katedrą wybudowaną w stylu gotyckim. I trzeba przyznać, naprawdę była duża, a mało tego przepełniona obrazami, kolorowymi witrażami i złotem, co też wywołało wśród nas dyskusje na temat słuszności sposobu w jaki Hiszpanie za czasów wielkich wypraw pozyskiwali złoto, ograbiając rdzenną ludność Ameryki. Ale zdania zostały podzielone, jedni uważają, że to źle, drudzy że niekoniecznie, jednak wystawienie opinii zostawię czytelnikowi owego sprawozdania. Jakkolwiek by nie było, to właśnie z tego miasta odbywała się większość wypraw morskich, dlatego swego czasu Sewilla była uważana za stolicę ekonomiczną Hiszpanii. Stąd też wypłynął na swoją wyprawę Krzysztof Kolumb który jest tutaj cenioną osobą, podobno w XX w do katedry sprowadzono z Hawany jego szczątki, i tak do dziś można tam obserwować grobowiec w którym one leżą. Jest tam też krzyż sporządzony ze złota, które sprowadził Kolumb z Ameryki.

Podobnie jak w Kordobie katedra została wybudowana w miejscu zburzonego meczetu, jej wielkość miała symbolizować przewagę Chrześcijaństwa nad Islamem. Po dziś dzień stoi tam wieża, która jest pozostałością po meczecie, mieliśmy możliwość na nią wejść i zobaczyć z góry panoramę całego miasta. Zobaczyliśmy stamtąd m.in. Plaza de Torros (Plac byków) pod który po krótkiej przerwie na jedzenie zdecydowaliśmy się udać.

Plac ten jest jedną z najstarszych aren na których to matadorzy poskramiają byki. Mimo tego, że w niektórych regionach jest to już zakazane, w Andaluzji nadal odbywają się corridy podczas większych świąt, a Sewilla pozostała miejscem pochodzenia największych matadorów, z których mogliśmy zobaczyć pomnik Cano Romero.

Po tym, niestety nasz czas zaczął dobiegać końca i powoli zmierzaliśmy do miejsca gdzie czekały na nas samochody. Zdecydowaliśmy się na spacer wzdłuż rzeki, przy której było widać "złotą wieżę", w której kiedyś przechowywano wspomniane już wcześniej importowane złoto. Następnie przeszliśmy przez ogród "Maria Luiza", za którym czekali już na nas hiszpańscy kierowcy, by rozpocząć powrót do domu.

Tak więc teraz już wiemy, że Sewilla to nie tylko kluby piłkarskie ale znane osobistości i wiele innych atrakcji turystycznych, niektóre pamiętają nawet XIV w. Stała się dla nas miastem torreadorów i złota, gdyż jak by na to nie patrzeć, po dziś dzień widać wpływ wypraw za ocean na stolicę Andaluzji i jej większą majętność w stosunku do innych miast tego regionu.

Wycieczka do Malagi - Wojciech Pawłowski

W niedzielę 7. grudnia 2014r. o 9.00 rano zebraliśmy się całą paczką wraz z opiekunami Anią i Adrianem na Puerta Elvira i ruszyliśmy w kierunku Malagi.

Jechaliśmy dwoma busami prowadzonymi przez Roberto i Miguela. Miałem przyjemność być w tym pierwszym. Roberto nie pozwalał nikomu zasnąć, bo całą drogę śpiewaliśmy i podrygiwaliśmy w rytm muzyki. Przy wjeździe do centrum Malagi natrafiliśmy na maraton, który sparaliżował ruch uliczny w mieście, przez co staliśmy w korku i jechaliśmy okrężnymi trasami. Jednak nikt się tym nie przejmował, bo byliśmy w wyśmienitych nastrojach.

Po dotarciu do wyznaczonego punktu i podziwianiu po drodze tutejszej architektury ruszyliśmy poprzez strefę portową do domu Pablo Picassa z którego zrobiono muzeum. Przywitała nas niesamowita pogoda. Było około 25 stopni ciepła, błękitne niebo i nie mogliśmy nacieszyć oczu pięknymi widokami. Idąc przez Malagę naszą uwagę przykuwały liczne palmy, papugi, wysokie budynki, rozmaite fontanny oraz oczywiście Morze Śródziemne. Oczy cieszyły kolory, których nie zobaczymy w grudniowej Polsce.

Po krótkim spacerze doszliśmy do domu Picassa, w którym to mogliśmy zobaczyć niezwykłe dzieła, obrazy, plakaty i szkice tego artysty. Rodzina Picassa oddała na własność muzeum kilka jego osobistych rzeczy, które również mogliśmy wszyscy zobaczyć.

Popołudniem ruszyliśmy prosto na plażę. Oczywiście znalazło się dwóch śmiałków, którzy wskoczyli od razu do morza. Reszta w tym czasie zanurzyła sobie nogi w wodzie i zbierała muszle. Korzystając z czasu udaliśmy się na punkt widokowy, który był usytuowany przy starym forcie na który każdy zwrócił uwagę zaraz po dotarciu rankiem na miejsce. Widzieliśmy całą panoramę Malagi. Widok był oczywiście niesamowity. Podejście pod górkę było troszkę męczące, ale każdy stwierdził że warto było.

Koniec wycieczki już powoli się zbliżał, więc zeszliśmy do punktu zbiórki, zwiedzając jeszcze kilka innych zabytków Malagi. Odsapnęliśmy na murku z widokiem na morze i ruszyliśmy naszym busem do Granady.

Malaga to miasto, które pozytywnie nas zaskoczyło i które na pewno będzie trzeba jeszcze kiedyś odwiedzić. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.

Granada - Roman Adamczyk

Dnia 24.11.2014r. pod opieką przewodniczki pani Anii odbyliśmy kilkugodzinną, pieszą wycieczkę po Grenadzie. W pierwszej kolejności udaliśmy się do Katedry Królewskiej. Warto tu wspomnieć historię budowy katedry będącej obok Alhambry, która jest jednym z głównych symboli miasta. Dnia 2 stycznia 1492r. wojska hiszpańskiej pary królewskiej Izabeli i Filipa po wielomiesięcznym oblężeniu zdobyły Grenadę. Zlikwidowali ostatni punkt oporu muzułmanów na Półwyspie Iberyjskim.

Budowa katedry trwała od 1523 do 1704 pod kierunkiem wielu wybitnych architektów: Diego de Siloe oraz Alonso Cano, jest ona przykładem stylu izabelińskiego. Zwiedziliśmy słynną Capilla Real (Kaplicę  Królewską), w której znajduje się mauzoleum ze szczątkami królów katolickich: Izabeli Kastylijskiej i Filipa Aragońskiego i ich potomków Miguela i Filipa. W samej katedrze znajduje się zakrystia z kielichami, krzyżami procesyjnymi, korona i berło królowej Izabeli, miecz Ferdynanda oraz flagi wykorzystane podczas podboju Grenady. Osobiście zwróciłem uwagę na kolekcję flamandzkich i włoskich gobelinów, dzieła mistrzów malarskich Hansa Memlinga i Sandro Botticellego.

Dnia 30.11.2014r. mieliśmy niepowtarzalna okazję zwiedzić Alhambrę - zespół jednych z najwspanialszych zabytków na świecie i najbardziej rozpoznawalny na świecie symbol Grenady. Naszym opiekunem była pani Ania. Otrzymaliśmy przewodnik z mapą, na której zaznaczone były zabytki, które planowaliśmy zobaczyć i szlak, po którym mieliśmy się poruszać (niebieski i czarny). Alhambra to ogromny kompleks budowlany na przestrzeni wieków XIII i XVI, nie sposób więc wymienić wszystkie atrakcje, które tam zobaczyliśmy (na mapie było zaznaczonych 66 pozycji).

Jedną z nich była Alcazaba, najstarsza część Alhambry, służąca przez wieki jako muzułmański kompleks militarny. Pałace dynastii Nabrydów składające się z kilku części:

- Mexuar (miejsce pracy urzędników dworskich i państwowych)

- Dziedziniec Mirtowy (centralny punkt Alhambry)

- Dziedziniec Lwów (fontanna wsparta na 12 lwach).

Największym obiektem w kompleksie Alahambry jest pałac Karola V zbudowany w XVI wieku jako znak zwycięstwa chrześcijaństwa (ma styl renesansu), wewnątrz którego znajduje się m.in. muzeum sztuk pięknych, które mięliśmy okazję zwiedzić. W szczególności zapamiętałem wystawę rysunków Pabla Picassa wypożyczonych z Muzeum w Maladze.

Ostatnim punktem naszej wycieczki było Generalife, składające się ze wspaniałych ogrodów i służące jako pałac letni emirów z Grenady (wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO).

Podczas naszego pobytu w Grenadzie wybraliśmy się również do Muzeum Nauki i Techniki pomimo tego, że nie wiedzieliśmy co nas czeka było warto. w muzeum można było zaobserwować eksponaty i wystawy z przeróżnych dziedzin np. mumie egipskie, wystawę o rozwoju medycyny i budowie ciała człowieka, wystawę z dziedziny bhp, czyli jak ważne jest bezpieczeństwo w codziennym życiu oraz ekspozycje o rozwoju wojskowości. Na zewnątrz budynku znajdował się Gabinet Ornitologii, w którym mogliśmy zobaczyć różne rodzaje mięsożernych ptaków, motylarnia, planetarium oraz wystawa o żywności przestawiającą jej wpływ na nasze życie oraz obrazującej pożywienie w przyszłości. Na godzinę 13:00 wybraliśmy się na pokaz z zakresu elektryczności. Omówiony został temat natury prądy i jego właściwościach. Mieliśmy okazję zobaczyć prezentację działania dużego transformatora tesli.

Powrót do Polski - Adam Ratajczyk

13.12.2014 był dniem powrotu z Hiszpanii do domu. Wszyscy wstaliśmy o godzinie 7.30 by spakować się i czekać na naszych kierowców. O godzinie 10.30 wyjechaliśmy z Grenady na lotnisko w Maladze.

W podróży do Malagi wszyscy byliśmy smutni, że opuszczamy tak szybko piękną miejscowość którą była Grenada. Pogoda w czasie podróży na lotnisko była zmienna - raz szarawe chmury, raz słoneczne, było około 15 stopni.

O godzinie 12.30 Przyjechaliśmy na lotnisko w Maladze i pożegnaliśmy się z naszymi kierowcami, którzy powiedzieli nam że jesteśmy najlepsza grupą z Polski i mamy wrócić ponownie. Mieliśmy 2 godziny do odlotu samolotu. Tutaj mieliśmy za mało czasu, by się dalej gdzieś oddalać, dlatego praktycznie wszyscy byliśmy na lotnisku i siedzieliśmy czekając na samolot.

O godzinie 15:00 wylecieliśmy z Malagi do Monachium samolotem klasy ekonomicznej linią lotniczą Lufthansa. Jak lecieliśmy to praktycznie każdy spał, bo i tak za oknem nic nie było widać oprócz chmur i nieba.

Do Monachium dotarliśmy o godzinie 18.20. Mieliśmy tam 4 godziny postoju i czekania na samolot do Krakowa. Z nudów pozwiedzaliśmy całe lotnisko. Główną atrakcją były samochody na lotnisku marki BMW i AUDI i darmowa kawa, herbata, gorąca czekolada.

Wylecieliśmy o godzinie 22.20 udając się do Krakowa. Lot nie trwał długo, nieco ponad 1 godzinę. Dotarliśmy o godzinie 23.40 na lotnisko w Krakowie, było zimno około 0 stopni. Odebraliśmy bagaże i udaliśmy się do naszego busika, który czekał na nas przed lotniskiem. O 22.50 wyjechaliśmy busem z lotniska w stronę Bytomia. Trwało to około 2 godzin. Byliśmy pod szkołą o 1.20 nad ranem. O godzinie 1:30 wszyscy ze spuszczonymi głowami rozeszliśmy się do domów. Tak właśnie zakończyła się nasza wspaniała praktyka.
 

Projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu EFS POKL .

Wyłączną odpowiedzialność za treść wszelkich publikacji ponoszą jej autorzy.